POWOŁANIE
"Zaryzykował życie..."
Autor: br. Grzegorz

 


         Był (i jest!) człowiekiem jak każdy inny. Żył zabiegany codziennością (praca, nauka, dom), był pochłonięty setkami przyziemnych spraw, ale w tym wszystkim wydawał się szczęśliwy. Lubił swoją pracę, miał przy tym określony i satysfakcjonujący go status społeczny, korzystał z dużej wyjątkowo przez siebie cenionej niezależności, był otoczony kochającymi go ludźmi. Chyba nie pragnął już niczego innego.

 A jednak! Kiedy prostował kolana – wstając od konfesjonału – budziło się w nim pragnienie prawdziwej, głębokiej wolności, doskonałej miłości i pracy, która – choć ciężka – niesie w sobie żywą radość, a w swym zabieganiu daje wytchnienie! Wówczas nie wiązał tego z diametralną zmianą życia.

Rzucone w jego duszę zdanie „Pójdź za mną” w pierwszej chwili narobiło sporo zamętu: zmroziło bezpośredniością i bezkompromisowością. Jednak już po kilku dziesięciu minutach, kiedy okrzepły emocje, rzucone ziarno słowa dojrzewało i umacniało się. Wówczas zaczął rozumieć, że tylko ufna i zdecydowana odpowiedź da mu więcej niż dotychczas osiągnął.

… i odwiesił odświętne garnitury, zdjął wytarte dżinsy i koszule, a przywdziawszy franciszkański habit przepasał się białym sznurem i zaczął naśladować Chrystusa niosąc światu Pokój i Dobro!

Dopiero tu (w klasztorze), kiedy wszedł odważnym krokiem na drogę Chrystusowego powołania, przechodząc bolesne oczyszczenie, zrozumiał czym jest prawdziwa miłość, wolność i poszanowanie. 

Dziś obfitość łaski Bożej daje mu siłę do służby, pozwala nieść krzyż codzienności i tak naśladować Jezusa.

… i wcale nie tęskni za tym co zostawił, bo odkrył i otrzymał więcej niż posiadał – to właśnie tajemnica daru łaski powołania!

 

P.S.

I wiedź, że klasztorów nie zapełniają zawody miłosne czy trwoga przed życiem, tylko szczera chęć trwania w ofiarowaniu!

 

Zaryzykujesz życie?